Ile to kosztuje?
Wiadomo, że główną motywacją do jazdy na rowerze jest fun factor.
Ale przyjrzyjmy się też innym motywacjom.
Sensowny rower (który się nie będzie psuł co chwilę) można kupić już
za jakieś 1.600 zł, tzn. na ogół będzie mieć przyzwoitą ramę, osprzęt
klasy Alivio - średnio biorąc i w miarę staranne wykonanie całości.
Np. Merida Crossway TFS 100-V, albo Giant Roam 2 (ceny katalogowe
tych rowerów są nieco wyższe ale w listopadzie bez problemów będzie
można je kupić za 1.600) Oczywiście do jazdy wyczynowej trzeba
lepszy rower. Ale do jazdy po mieście i na wycieczki weekendowe taki
spokojnie wystarczy.
Koszty eksploatacji:
- Klocki hamulcowe: 15zł do wymiany co 2.000 km
- Łańcuch CN-HG40: 20zł do wymiany do 2.000 km
- Opony: 60zł do wymiany co 7.500 km
- Kaseta CS-HG40: 35 zł do wymiany co 10.000 km
- koło tylne z piastą Alivio: 170zł do wymiany co 30.000 km
- koło przednie z piastą Alivio: 120zł do wymiany co 30.000 km
Podane przebiegi dotyczą normalnej, typowej jazdy, ale wiadomo, jak
ktoś bardziej piraci, to się sprzęt zużywa znacznie szybciej. Załóżny,
że rower wyrzucamy po 12 latach (nawet jeśli jeszcze będzie dobrze
jeździł, to będzie już nie modny i technologicznie przestarzały i
pewno bedziemy chcieli nowy), przejechawszy na nim w tym czasie 60.000
km (czyli średnia całoroczna 13.7 km dziennie) W tym czasie łączny koszt
zakupu i eksploatacji wyniósł ok. 3.300 zł - po połowie rower i
eksploatacja. Kosz jednego kilometra wynosi ok. 0.055 zł.
Dla taniego samochodu:
- Zakup: 34.000 zł
- benzyna na 1km: 25 gr
- przegląd+ubezpieczenie+wymiana oleju i innych części eksploatacyjnych: 4.000/rok
- Jeździmy 12 lat, po 20.000 rocznie
- W tym czasie łączny koszt zakupu i eksploatacji wyniósł ok. 140.000 zł
- Kosz jednego kilometra wynosi 0.60 zł (przy rozliczaniu delegacji jest to 0.83 zł/km, więc jak widać, niektórzy oszacowali te koszty jeszcze wyżej)
Więc rower wychodzi wg moich obliczeń 11-krotnie taniej, zaś wg oficjalnych stawek nawet 15-krotnie.
Kilka uwag praktycznych
- Przede wszystkim, jak nie jeździsz w ciężkim terenie, to nie kupuj chłopie górala, tylko crossa lub treking, bo na góralu po równej drodze się jedździ jak ze smołą. Góral to jak czołg, cross/treking jak samochód osobowy, zaś kolażówka jak F1. Więc kup rower odpowiedni do tego, gdzie i jak jeździsz.
- Polecam też bagażnik, bo przecież w samochodzie też plecaka nie trzymasz cały czas na grzbiecie - trzeba dbać o wygodę. Optymalne ubranie na rower jest mniej przewiewne na brzuchu (bo tu wieje wiatr jak się szybko jedzie), a bardziej na plecach, by się grzbiet nie pocił. Jazda z plecakiem na grzebie to odwrócenie tych zasad, skutkujące znacznym spadkiem komfortu. (Tanim, acz skutecznym rozwiązaniem jest się lekko ubrać i z przodu pod bluzkę włożyć reklamówkę foliową. Jest to owszem trochę dziadowanie, ale ponieważ wkładamy ją pod bluzkę, więc nikt nie zauważy. A choćby ktoś zauważył, to nie znam żadnego mądrego człowieka, któremu by przeszkadzał czyjś nietypowy ubiór. Przeszkadza to tylko głupim ciotom (płci obojga), ale to ich problem, że są głupie, a nie twój.)
- Trzeba dbać o bezpieczeństwo, więc polecam bluzkę w kolorze oczojebnym (najlepiej intensywny żółty), by Cię kierowcy widzieli z daleka. (wyjaśnienie dla dorosłych: oczojebny oznacza położony w centrum czułości spektralnej oka, a więc o długościach fal rzędu 570-580 nm). Zobacz jak Kordosy jeżdżą na wycieczki rowerowe:
- Rower ma być komfortowy: dobrze dobrana geometria ramy, wygodne siodełko (ja mam takie - wymieniłem je kilka razy, zanim mi któreś spasowało), porządny amortyzator z przodu z tłumieniem powietrznym. To jest wszystko ważne, bo żeby z jazdy była duża przyjemność, to nie można odczuwać niewygodnej pozycji, ugniatania przez siodełko, ani przenoszenia drgań na ręce. Przy jeździe turystycznej w łatwym terenie osprzęt klasy wyższej niż Alivio nie wiele daje, a wyższej niż Deore nie daje już nic, więc lepiej zainwestować w lepszy amortyzator i siodełko - będzie zauważalna znacznie większa różnica.
- Podczas zmiany biegów trzeba zmniejszyć nacisk na pedały, inaczej w tanich rowerach można zerwać łańcuch i wyłamać tryby w zębatkach, a w każdych rowerach zmiejsza to żywotność mechanizmu napędowego. Z tych samych przyczyn nie należy ukosować łańcucha (czyli stosować małego koła zębatego z przodu i jednocześnie jednego z mniejszych kół kasety z tyłu, ani na odwrót: duże z przodu i jedno z większych z tyłu). Ponadto każdy pojazd należy utrzymywać w czystości, robić konserwacje, regulacje i przeglądy, albo samodzielnie, albo w fachowym warsztacie.
- Kask. Zastanów się kim będziesz bez kasku. Wszyscy zawodnicy jeżdzą w kasku, także 95% white collar commuters w UK i USA. Stare dziady na starych gratach jeżdżą bez kasku. Chcesz być zawodnikiem, czy dziadem? Za kask trzeba dać co najmniej 200zł. Na tańsze nawet nie patrzyć w sklepie, bo nie są one ani wygodne, ani bezpieczne. Polecam jasne kolory, bo mają małą absorbcyjność dla promieniowania podczerwonego, co skutkuje tym, że po prostu słońce w łeb nie grzeje.
Pomyśl: jedziesz samochodem (lub stoisz w korku), zatruwasz powietrze, którym sam oddychasz, mięśnie Ci wiotczeją (być może i brzuch rośnie, jeśli jeszcze nie - to niedługo zacznie).
Zamień samochód na rower - same zyski:
- Taniej w zakupie i eksploatacji (Chcesz zaszpanować wysokiej klasy samochodem za 200.000 zł, a Cię nie stać? To zaszpanuj wysokiej klasy rowerem za 10.000 zł)
- Najszybszy środek lokomocji w centrum miast
- Korzystniej dla środowiska
- Korzystniej dla własnego zdrowia
- Sama radość - dojeżdząjąc rowerem do pracy codziennie rano i po południu czujesz się jak na wycieczce wakacyjnej
- Prestiż - poprzez pokazanie się jako człowiek logicznie myślący, który stosuje najoptymalniejszego rozwiązania
Statystyki wypadków mówią, że ilość rannych i zabitych w samochodach jest większa, niż
rowerzystów w osobach na milion kilometrów. Zaś badania
prowadzone w kilku krajach wykazały, że dojeżdżający do pracy na
rowerze średnio żyją dwa lata dłużej i są zdrowsi
(tutaj więcej o tym).
Więc proszę nie opowiadać
tu głupot, że rowerem to niby niebezpiecznie.
Proszę w ogóle nie opowiadać głupot na żaden temat.
Bo wypowiadając swoje zdanie bez dogłębnego przestudiowania sprawy (statystyki,
motywacje i związki przyczynowo-skutkowe), polegając jedynie na swojej niedouczonej intuicji
(czasem wspomożonej równie niedouczoną wieścią gminną) i "chłopskim rozumie" się tylko ośmieszysz bo
prawie zawsze będziesz się mijać z rzeczywistością.
Fragment książki Aleksandra Buczyńskiego "Rower"
Rower, a właściwie rowerzysta na rowerze, oznacza najbardziej ekonomiczny sposób przemieszczania się. Z rowerem przegrywają zarówno inne maszyny skonstruowane przez człowieka, jak i poruszające się w najróżniejszy sposób zwierzęta. Łosoś, zajmujący drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, potrzebuje na przetransportowanie 1 kg swojej masy na odległość 1 km aż trzy razy więcej energii! Mało tego, dystans między rowerem a resztą stawki będzie się zwiększał, gdyż trudno udoskonalić łososia albo technikę chodzenia, podczas gdy rower może wiele zyskać przez upowszechnienie obudowy aerodynamicznej. Rower to realizacja odwiecznych marzeń o siedmiomilowych butach – maszyna prosta, niedroga i lekka, a przy tym zwielokrotniająca możliwości człowieka. Na pokonanie pieszo kilometra przeciętny człowiek potrzebuje ok. 15 minut. Ten sam człowiek na rowerze w tym samym czasie przejedzie 4 km, nie męcząc się ani trochę bardziej. To oznacza, że obszar w zasięgu 15-minutowej przejażdżki rowerem jest 16 razy większy niż obszar dostępny w tym czasie na piechotę.
- Niezależny > Rower oferuje niezależność: od korków, problemów z parkowaniem, rozkładów jazdy, awarii, zdarzeń losowych. To co w gazetach zwykle określa się mianem kataklizmu komunikacyjnego, a więc pęknięta rura pod główną ulicą, karambol na obwodnicy, większa demonstracja, dla rowerzysty może być najwyżej drobną uciążliwością.
- Szybki > W mieście, zwłaszcza na dystansach do 5–7 km, rower jest najszybszym środkiem transportu. W wielu krajach Europy, a także w Stanach Zjednoczonych zbadano szybkość różnych środków komunikacji w mieście: samochód, autobus, metro, rower. Prawie zawsze wygrywał rowerzysta – np. w Londynie w 8 przypadkach na 10. W tym samym mieście złodziej w biały dzień obrabował bank (nie pochwalamy), spokojnie odjechał z łupem na rowerze, podczas gdy ścigająca go policja utkwiła w korkach.
- Tani i demokratyczny > Rower jest niezwykle tanim środkiem transportu. Sumując koszty zakupu, okresowych przeglądów, części i akcesoriów, po kilku latach intensywnego używania przeciętny koszt pokonania kilometra wynosi 4–8 gr w zależności od klasy roweru, stylu jazdy i zdolności właściciela do wykonywania drobnych napraw we własnym zakresie. Dla porównania – podobnie wyliczona cena za kilometr w przypadku środków komunikacji publicznej sięga 15–30 gr, a samochodu osobowego 45–75 gr (dane z okresu pisania tej książki - przyp. MK). Przeciętny polski kierowca dwie godziny dziennie pracuje na swój samochód. Jeśli przyjeżdża do pracy na 8:00, dopiero o 10:00 zaczyna pracować na siebie. Rowerzyście koszt podróży zwraca się już o 8:10. Ze względu na niewielką cenę, niskie koszty eksploatacji i różnorodność odmian, rower jest najbardziej demokratycznym środkiem transportu. Równie dobrze mogą na nim jeździć kobiety, mężczyźni, dzieci, młodzież, osoby w sile wieku i najstarsze, ludzie biedni, średnio zamożni i obrzydliwie bogaci, są też rozmaite rowery dla niepełnosprawnych. Rower może zapewniać dostęp do edukacji, pracy, usług czy rozrywki, niezależnie od zawartości portfela.
- Zdrowy > Jazda na rowerze jest jednym z najbardziej wszechstronnie rozwijających ćwiczeń fizycznych i jednym z niewielu, które mogą się stać stałym elementem stylu życia. Pedałowanie usprawnia organizm, szczególnie funkcjonowanie płuc, serca, układu oddechowego i krążenia. Australian National Heart Foundation twierdzi, że połowa ludzi stosujących obecnie leki obniżające zbyt wysokie ciśnienie krwi mogłaby z tego zrezygnować (a tym samym zlikwidować ich szkodliwe skutki uboczne), gdyby zaczęła systematycznie systematycznie jeździć na rowerze.
Zanieczyszczenie środowiska często kojarzy się z dymiącymi fabrykami i wielkimi hutami. Tymczasem transport zużywa więcej energii niż cały przemysł, na dodatek w przeciwieństwie do zużycia przemysłowego, jego energochłonność cały czas rośnie. Składa się na to zarówno bezmyślne wożenie tirami towarów na drugi koniec kontynentu (pomidorów z Ukrainy do Holandii i keczupu z powrotem), jak i podjeżdżanie samochodem po gazetę do kiosku oddalonego od domu o 200 m. Zużycie energii wiąże się oczywiście z produkcją zanieczyszczeń. Przeciętne drzewo liściaste przez godzinę wytwarza 1200 l tlenu, człowiek zużywa 30 l. W tym czasie silnik samochodu osobowego zamienia 6000 l w spaliny. Przez rok przeciętny samochód produkuje tonę spalin zawierających przeszło tysiąc trujących związków chemicznych. Są wśród nich podrażniające drogi oddechowe tlenki azotu, węglowodory aromatyczne, takie jak rakotwórczy benzen, a nawet metale ciężkie. Mimo upowszechnienia katalizatorów, samochody wciąż są głównym źródłem groźnego tlenku węgla. Większość z tych związków wraca potem do nas – jeśli nie z wdychanym powietrzem, to ze spożywanymi wiktuałami. W miastach samochody są główną przyczyną skażenia środowiska. Szacuje się, że 6% mieszkańców Europy umiera na choroby wywołane spalinami. Jednocześnie już połowa mieszkańców miast uskarża się na ponadnormatywny hałas, powodujący stres za dnia i utrudniający wypoczynek nocą. Za 80% tego hałasu odpowiadają samochody – na ruchliwym skrzyżowaniu hałas osiąga nawet do 90 decybeli. Transport drogowy przyczynia się również do zmian klimatycznych, 14% ogółu gazów cieplarnianych pochodzi bowiem z rur wydechowych samochodów. Jeśli doliczymy emisje związane z wydobyciem, przewozem i przetwarzaniem paliwa, odsetek ten wzrośnie do 20–25%.
Domysły i pomysły
Początki roweru giną w mrokach dziejów. Najstarszy prawdopodobnie wizerunek tego pojazdu widnieje na witrażu wykonanym we Włoszech ok. 1580 r., a umieszczonym w kościele w Stoke Poges w Anglii w 1642 r. Zatem ktoś musiał go wymyślić wcześniej. Niewykluczone, że został wynaleziony (i zapomniany ze względu na niską jakość sieci drogowej) wiele razy – w końcu koła ze szprychami znane są już od 4 tysięcy lat. Leonardo na rowerze? Wiele źródeł przypisuje wynalezienie roweru Leonardowi da Vinci. Wprawdzie na pochodzącym z końca XV w. szkicu mistrza wyraźnie widać kształt roweru, jednak szkic ten odnaleziono stosunkowo niedawno i nie wiadomo, jaka część jest autorstwa Leonarda, jaka jego ucznia, a jaka sprytnym fałszerstwem. Nie ulega jednak wątpliwości, że da Vinci wymyślił m.in. bardzo istotne dla późniejszego rozwoju roweru łożysko kulkowe i napęd łańcuchowy. Według innych, jeszcze mniej pewnych źródeł pomysł skonstruowania roweru narodził się już w początkach XV stulecia, a jego autorstwo przypisuje się Włochowi Joannesowi Fontanie. Rower królowej Beatrycze? Stuprocentową kaczką dziennikarską są za to doniesienia o XVII-wiecznych rowerach niderlandzkich, na których do dzisiaj mają jeździć członkowie holenderskiej rodziny królewskiej. Na początku 1999 r. Konrad Dybek opublikował w „Kółkach Dwóch” na wpół żartobliwą relację z Holandii, której fragmenty (te bardziej sensacyjne) zostały bezkrytycznie i bez konsultacji z autorem skopiowane przez „Rzeczpospolitą”... i tak narodził się narodowy mit. Czy celeryfery to rowery? Wdrugiej połowie XVIII w. (według różnych wersji w 1765, 1771 albo w 1790 r.) hrabia de Sivrac miał skonstruować protoplastę roweru – Célérifére, czyli Celeryfer. Drewniany pojazd składał się z dwóch kół połączonych prostą ramą. Jeździec siedział okrakiem na ramie i napędzał pojazd, odbijając się stopami od ziemi. Jednak według innych źródeł, Celeryfer był zwyczajnym powozem konnym, a hrabia wcale go nie wymyślił, tylko uzyskał licencję na jego produkcję od Anglików.
Ludzie z żelaza (a bicykle z drewna)
- 1816 - Draisienne Pierwsze udokumentowane historycznie wydarzenie pochodzi z roku 1816, kiedy to baron Karl Friedrich Christian Drais von Sauerbrun buduje „maszynę do biegania” – udoskonaloną wersję Celeryfera, z możliwością kierowania przez skręcanie przedniego koła. „Szalony Baron” zadziwia wszystkich, pokonując na swojej maszynie dystans z Mannheim do Schwetzinger czterokrotnie szybciej od powozu. Potem uzupełnia pojazd o uruchamiany linką hamulec, wyściełane siodło o regulowanej wysokości i... licznik odległości (ok. 1825 r.). Wkrótce jednak zwierzchnicy barona zakazują mu poruszania się na welocypedzie, jako że (ich zdaniem) nie licuje to z godnością piastowanego przez niego urzędu. Od nazwiska wynalazcy pojazd zyskał miano Draisienne i prawdopodobnie stąd pochodzi polskie słowo „drezyna” (aczkolwiek niektóre źródła podają, że baron skonstruował również specjalny pojazd do poruszania się po torach kolejowych, czyli właśnie drezynę).
- 1839 - Welocyped MacMillana Kirkpatrick MacMillan, szkocki kowal z Courthill, wymyśla pedały i buduje pierwszy bicykl umożliwiający jazdę bez dotykania nogami ziemi. Pedały w welocypedzie MacMillana nie przypominały stosowanych obecnie, bliższe były tym spotykanym w maszynach do szycia – zostały umocowane do ramy w okolicach przedniego koła i poruszały tylne koło za pomocą dwóch dźwigni. Konstrukcję kół wzmocniono metalowymi okuciami. Trzy lata później kowal pokonał na swoim welocypedzie imponujący dystans 229 km do Glasgow i z powrotem ze średnią prędkością 13 km/godz.
- 1860 - Kociotuk Michaux Zajmujący się serwisem powozów (wg innej wersji wózków dziecięcych) Francuz Pierre Michaux dostaje do naprawy Draisienne. Zainspirowany kołem szlifierskim (są też głosy, że nie on, lecz Pierre Lallement, mechanik pracujący w jego fabryce) wyposaża przednie koło drezyny w pedały... i tak powstaje welocyped Michaux. Wdzięczne określenie „kościotłuk” zyskuje dzięki obitym żelazem drewnianym kołom, gwarantującym niezapomniane wrażenia kościom właściciela podczas przejażdżki po paryskim bruku. Mimo średnio zachęcającego przydomka, pomysł welocypedu okazuje się trafiony i 8 lat później Messieur Michaux zatrudnia ponad 300 robotników wytwarzających codziennie od trzech do pięciu maszyn.
Złote lata cyklistyki
- 1869 - Bicykl i łożysko kulkowe W tym roku po raz pierwszy pojawia się nazwa bicykl, Swierey patentuje w Anglii łożysko kulkowe, a na liczącej 123 km trasie z Paryża do Rouen odbywa się wyścig, w którym bierze udział 200 cyklistów. Zwycięzcą zostaje James Moore na welocypedzie ważącym 73 kg (wg innych źródeł „zaledwie” 30 kg), wyposażonym właśnie w łożyska kulkowe.
- 1870 - Ariel Cycle James Starley, uznany potem za ojca przemysłu rowerowego, konstruuje bicykl z wielkim przednim kołem i znacznie mniejszym tylnym. Rok później rozpoczyna się seryjna produkcja Ariel Cycle (przednie koło o średnicy 48, tylne – 22 cali). Rower był w całości wykonany z metalu, ważył ok. 23 kg i kosztował 8 funtów. Pozycja, jaką zajmował cyklista na bicyklu, sprawiała, że kierowanie tym pojazdem wymagało dosyć dużej wprawy i bywało niebezpieczne (zdarzały się śmiertelne wypadki po locie nad kierownicą). Przez jakiś czas wydawało się, że jedyną metodą osiągnięcia większych prędkości jest powiększanie średnicy koła, ale później Starley skonstruował przekładnię, dzięki której jeden obrót korby powodował dwa obroty koła.
- 1885 - Rover Safety Cycle Bratanek Jamesa, John Kemp Starley, konstruuje rower będący pierwowzorem dzisiejszych. Koła zbliżonej wielkości, diamentowa rama (określenie pochodzi od kształtu, nie materiału), napęd łańcuchowy, wygodne siodełko i rączki na kierownicy sprawiły, że jazda na bicyklu stała się łatwiejsza, bezpieczniejsza i przyjemniejsza. Nazwa „Rover” pochodzi od słowa rove (wędrować, wałęsać, włóczyć się). Ponieważ bicykle produkowane przez spółkę Starleya i Sattona zyskały sporą popularność również w Polsce, ich nazwa została spolszczona – stąd nasz „rower”.
- 1886 - Towarzystwo Cyklistów i Dynasy Powstaje Warszawskie Towarzystwo Cyklistów – drugie w Polsce stowarzyszenie sportowe. Sześć lat później otwarto ziemny tor kolarski na Dynasach w Warszawie, jeden z najnowoczesniejszych wówczas obiektów w Europie, uznawany za kolebkę polskiego kolarstwa. W 1921 r. tor ziemny zastapiono betonowym.
- 1888 - Gumowe opony Weterynarz z Belfastu, John Boyd Dunlop, wymyśla opony pneumatyczne i wyposaźa w nie trójkołowy rower swego syna Johna. Próby przebiegają obiecująco, więc Dunlop sporządza więcej pneu-bicycles (rowerów pneumatycznych) i namawia rajdowca Williama Hume’a do uczestniczenia w wyścigach na takim rowerze. Dzięki nowym oponom Hume wygrywa wyścig. Wcześniejszy patent Thomsona (napełniona powietrzem opona z lnu impregnowanego kauczukiem lub gutaperką) odchodzi w zapomnienie. Warto zwrócić uwagę, że ten niewątpliwie pożyteczny wynalazek na kilkadziesiąt lat zahamował rozwój amortyzatorów – wcześniejsze bicykle wyposażano w skomplikowane układy resorowania. Niektóre były bardzo interesujące, np. koło mające dwie połączone sprężynami obręcze, większą i mniejszą. Po upowszechnieniu pneumatycznej opony amortyzację uznano za ślepą uliczkę.
- 1892 - UCI Powstaje International Cyclist Association (Międzynarodowy Związek Rowerzystów), w 1900 r. przemianowany na Union Cycliste Internationale, pod którą to nazwą działa do dnia dzisiejszego.
- 1896 Kolarstwo sportem olimpijskim | Na igrzyskach w Atenach pojawia się kolarstwo.
- 1899 - Dursley Pedersen Powstaje rower o alternatywnej konstrukcji ramy, z siodełkiem zawieszonym wysoko na czymś w rodzaju hamaku, oferujący większy komfort podczas przejażdżek. Rowery Pedersena są produkowane do dzisiaj i można je spotkać np. na ulicach Kopenhagi.
- 1900 - Piasta Sachsa Niemiecki producent rowerów Fichtel & Sachs wprowadza na rynek piastę wolnobiegową, potem nazwaną piastą torpedo.
- 1902 - Pierwsze przerzutki Henry Sturmey i James Archer opatentowali przekładnię planetarną montowaną w tylnej piaście. Początkowo przerzutka była dwu-, potem trzybiegowa. Pierwsza połowa XX wieku
- 1917 - Polski rower W Zakładach Zawadzkiego zostaje zmontowany pierwszy w Polsce rower.
- 1920 - PZKol Powstał Zwiazek Polskich Towarzystw Kolarskich, w roku 1938 przemianowany na Polski Zwiazek Kolarski.
- 1934 - Charles Mochet skonstruował Velocar – rower poziomy, na którym, dzięki wygodniejszej pozycji i mniejszym oporom powietrza, z łatwością pobijano kolejne rekordy. W odpowiedzi UCI (Międzynarodowa Unia Cyklistów) zakazała rowerom poziomym udziału w oficjalnych zawodach kolarskich. Zabroniła też stosowania jakiejkolwiek obudowy aerodynamicznej. Można jedynie spekulować, jak potoczyłaby się historia, gdyby nie te zakazy i zamiast udoskonalania roweru Starleya wysiłek skierowano by na rozwój rowerów poziomych. Być może dziś na drogach powszechne byłyby napędzane siłą mięśni pojazdy rozwijające prędkość 100 km/godz.? Złośliwi twierdzą, że dobrze, iż UCI nie powstała kilkanaście lat wcześniej, gdyż do dzisiaj jeździlibyśmy na drewnianych kołach okutych żelaznymi klamrami.
Rowery nowej ery
- 1974 - Początki MTB Pewien hippis Gary Fisher skonstruował dla firmy Schwinn pierwszy rower górski o nazwie Excelsior, wzmacniając ramę i montując hamulce z motocykla. Pięć lat później tenże Gary Fisher oraz Charles Kelly i Tom Ritchey założyli firmę MountainBikes, potem przemianowaną na Fisher MountainBikes, a następnie na Gary Fisher Bicycles. Tak naprawdę, wynalezienie i dynamiczny rozwój roweru górskiego zawdzięczamy... wprowadzeniu zakazu jazdy na motocyklach w parkach narodowych Stanów Zjednoczonych.
- 1977 - Polityka rowerowa Groningen Miasto Groningen w Holandii jako pierwsze wprowadziło politykę rowerową, do dziś uznawaną za wzorcową w dziedzinie radzenia sobie z korkami. Z centrum wyrzucono samochody, obwodnica śródmiejska została zwężona o dwie trzecie, powstało 100 km nowych dróg i pasów dla rowerów. Wkrótce potem już ponad połowa podróży w Groningen odbywała się na rowerze.
- 1979 - Rower doda ci skrzydeł Rower Gossamer Albatross, napędzany i pilotowany przez Bryana Allena, przelatuje nad kanałem La Manche, utrzymując się na wysokości od 60 cm do 2 m.
- 1980 - No to po seteczce... Poziomy rower – tandem Vector Gamma, zaprojektowany przez zespół Allana A. Voigta i napędzany przez parę Grylls-Barszczewski – przekracza barierę 100 km/godz.
- 1983 - Europejska Federacja Cyklistów | Dwanaście stowarzyszeń rowerowych z różnych krajów zakłada ECF (European Cyclists’ Federation). W odróżnieniu od nastawionej na wyczynowe zawody sportowe UCI, nowa federacja ma być bliżej problemów przeciętnego rowerzysty.
- 1992 - Pierwsza Critical Mass Wracający z pracy rowerzyści blokują główną ulicę San Francisco, domagając się respektowania praw cyklistów i ograniczenia uciążliwego ruchu samochodowego. To początek ruchu Mas Krytycznych – niezorganizowanych przejazdów rowerowych przez centra miast.
- 1995 - Miasta dla Rowerów Powstaje porozumienie lokalnych organizacji ekologicznych i rowerowych z miast całej Polski. Sieć Miasta dla Rowerów zbiera informacje, prowadzi szkolenia i warsztaty, organizuje wystawy oraz uliczne happeningi, publikuje ulotki, naklejki i książki, naciska na władze samorządowe i centralne.
- 1997 - EuroVelo i Car Busters Z inicjatywy ECF rozpoczynają się prace nad stworzeniem ogólnoeuropejskiej sieci wysokiej jakości międzynarodowych tras rowerowych – EuroVelo. Jednocześnie na konferencji w Lyonie zawiązuje się międzynarodowa organizacja Car Busters, otwarcie występująca przeciwko „kultowi samochodu”.
- 2000 - National Cycle Network W Wielkiej Brytanii zostaje otwarte pierwsze 8 tys. km ogólnokrajowej sieci dróg dla rowerów, największej w swym rodzaju. Obecnie gotowe jest już 13,5 tys. km, a plan na rok 2005 zakłada 16 tys. km.
- 2002 - Światełko w tunelu W Gdańsku przy ul. Hallera zostaje oddana do użytku pierwsza ścieżka rowerowa wybudowana według wskazówek ekspertów sieci Miasta dla Rowerów. Kilka miesięcy później Gdański Rowerowy Projekt Inwestycyjno-Promocyjny, realizowany wspólnie przez Miasta dla Rowerów, Obywatelską Ligę Ekologiczną i samorząd Gdańska, a obejmujący budowę 30 km ścieżek rowerowych i uspokojenie ruchu samochodowego na 700-kilometrowym odcinku ulic, zostaje doceniony na światowym Szczycie Ziemi w Johannesburgu, jako wzorcowy przykład ograniczania emisji gazów cieplarnianych.
- 2002 - Sam Whittingham osiąga prędkośc 130 km/h na swoim rowerze Varna Diablo II (133 km/h w 2009)
Przez lata wierzono, że samochód jest środkiem transportu przyszłości. Na starych futurystycznych filmikach przedstawiających sielskie życie w roku 2000 widać rodziny w ciągu kilku minut dojeżdżające z pracy czy szkoły do domu – każdy własnym autkiem. Niestety, autorzy tych filmików byli na bakier z matematyką i nie przewidywali, że gdyby każdy wsiadł do samochodu, zwyczajnie zabrakłoby miejsca na drogi i parkingi. Nie przewidywali też hałasu i zanieczyszczenia powietrza. Ten optymistyczny trend kultywują kolorowe reklamy, w których samochód z reguły jest przedstawiany sam na pustej drodze, co śmieszniejsze – często również w otoczeniu dziewiczej przyrody. Tymczasem szara codzienność to smog, wypadki i miliony godzin tracone w korkach.
Czas na nowy środek transportu
Kiedy fala fascynacji motoryzacją zaczęła opadać, rozpoczęły się poszukiwania nowego, lepszego środka transportu. Przykładem takich poszukiwań może być Ginger. Wynalazek ten, zaprezentowany z wielką pompą pod koniec 2001 r., miał zrewolucjonizować komunikację w miastach. Ginger, znany także pod kryptonimem IT, był pojazdem elektrycznym, przypominającym nieco skrzyżowanie skutera z wagą łazienkową i umożliwiającym poruszanie się z maksymalną prędkością kilkunastu kilometrów na godzinę. Powszechny entuzjazm trwał do momentu, w którym uświadomiono sobie, że właściwie pod każdym względem ustępuje on znanemu od przeszło 100 lat bicyklowi. Rower jest lżejszy, szybszy, bardziej uniwersalny, zdrowszy, może przewieźć nawet spory bagaż lub pasażera, nie wymaga regularnego ładowania z sieci elektrycznej, a przy tym jest kilka razy tańszy. Na Gingerze nie można ani płynnie poruszać się w intensywnym ruchu ulicznym, ani pojechać na wycieczkę za miasto. Jak skomentował Marcin Hyła z sieci Miasta dla Rowerów, „Ginger to wynalazek przełomowy w tym sensie, że jest to pierwszy w historii wynalazek, który aby odnieść komercyjny sukces, potrzebuje... ścieżek rowerowych (i to bardziej niż sam rower)”.
Miasta rowerowe miastami przyszłości. Rewolucyjna (a właściwie „rowelucyjna”) technologia została już wynaleziona dawno temu. Potrzebna jest jedynie wola polityczna, aby stworzyć jak najlepsze warunki do jej wykorzystywania. Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, najbardziej „zroweryzowanym” krajem świata nie są Chiny, lecz Holandia. W deszczowych i wietrznych Niderlandach jest więcej bicykli niż ludzi. 30% wszelkich podróży, a w niektórych miastach (np. Groningen) nawet ponad połowa, odbywa się na rowerze. Rower jako środek transportu miejskiego cieszy się również ogromną popularnością w w Danii, Niemczech, Austrii, Szwecji, Norwegii i Finlandii. Rowerem dojeżdża się do szkoły, na uniwersytet, do pracy, na zakupy. Na rowerze odwozi się dziecko do przedszkola i dostarcza zaopatrzenie do sklepiku. Coraz większą popularność zyskuje też turystyka rowerowa – wielodniowe czy nawet wielotygodniowe podróże z sakwami mieszczącymi wszystko, co rowerzyście potrzebne. Holandia przyjęła Masterplan Fiets (Plan Rower), obejmujący promocję roweru, poprawę bezpieczeństwa oraz walkę z kradzieżami. Dzięki temu do 2010 r. liczba kilometrów pokonywanych na rowerze ma się zwiększyć o kolejne 30%.
Plan Rower przyczyni się więc do realizacji głównego celu holenderskiego Planu Transportowego, jakim jest ograniczenie używania samochodów. Kraje, w których rower cieszy się mniejszą popularnością, starają się dogonić te lepsze, np. Krajowa Strategia Rowerowa w Wielkiej Brytanii dąży do czterokrotnego zwiększenia liczby podróży rowerem do roku 2012. Przykładem takiej strategii już zrealizowanej i odnoszącej wymierne sukcesy może być Finlandia, gdzie obecnie 18% wszelkich podróży odbywa się na rowerze. A 20–30 lat temu sytuacja przypominała polską – rower kojarzony głównie z biednymi obszarami wiejskimi oraz minimalna liczba podróży rowerowych. Prawdopodobnie upłynie jeszcze sporo wody w Wiśle, zanim „oficjalne czynniki” w Polsce docenią zalety dwóch kółek. Coraz silniejszy jest jednak oddolny ruch ludzi, którzy chcą ten proces przyśpieszyć. Od kilku lat działa sieć organizacji Miasta dla Rowerów, stawiająca sobie za cel poprawę bezpieczeństwa i wygody jazdy rowerem w miastach. Coraz większą popularność zdobywa też zwyczaj comiesięcznych Mas Krytycznych – grupowych przejazdów rowerowych organizowanych w ostatni piątek każdego miesiąca przez centrum (w największych miastach na ulice wyjeżdża nawet 1000 rowerów). Warto zauważyć, że postawienie na rower opłaca się zarówno samorządom miast, jak i ich mieszkańcom. Rower nie potrzebuje rozbudowanej infrastruktury, wielopoziomowych parkingów, bezkolizyjnych skrzyżowań czy drogich tuneli. Ścieżka dla rowerzystów jest niemal 100 razy tańsza niż ulica o podobnej przepustowości. Kopenhaga, gdzie co trzecia osoba dojeżdża do pracy na rowerze, na budowę i utrzymanie dróg wydaje 10 razy mniej niż rzekomo biedna Warszawa. Nie trzeba dodawać, że poruszanie się po stolicy Danii jest przy tym nieporównywalnie łatwiejsze niż po stolicy Polski.
Creative Commons License. You are free to copy, share and adapt all articles and software from my web page for noncommercial purposes, provided that you attribute the work to me and place a link to my home page. What you build upon my works may be distributed only under the same or similar license and you may not distort the meaning of my original texts.




