I'm going to organize a bicycle expedition to Chile and Argentina (From Santiago de Chile to Tierra del Fuego) in January-February 2013. I'm looking for other cyclists willing to join. Exact dates and routes are still to be discussed.
Pomyśl: jedziesz samochodem (lub stoisz w korku), zatruwasz powietrze, którym sam oddychasz, mięśnie Ci wiotczeją (być może i brzuch rośnie, jeśli jeszcze nie - to niedługo zacznie).
Zamień samochód na rower - same zyski:
- Taniej w zakupie i eksploatacji (Chcesz zaszpanować wysokiej klasy samochodem za 200.000 zł, a Cię nie stać? To zaszpanuj wysokiej klasy rowerem za 10.000 zł)
- Najszybszy środek lokomocji w centrum miast
- Korzystniej dla środowiska
- Korzystniej dla własnego zdrowia
- Sama radość - dojeżdżając rowerem do pracy codziennie rano i po południu czujesz się jak na wycieczce wakacyjnej
- Prestiż - poprzez pokazanie się jako człowiek logicznie myślący, który stosuje najoptymalniejsze rozwiązania
Statystyki wypadków mówią, że ilość rannych i zabitych w samochodach jest większa, niż rowerzystów w osobach na milion kilometrów. Zaś badania prowadzone w kilku krajach wykazały, że dojeżdżający do pracy na rowerze średnio żyją trzy lata dłużej i są zdrowsi (tutaj więcej o tym). Więc proszę nie opowiadać tu głupot, że rowerem to niby niebezpiecznie. Bo na prawdę niebezpiecznie jest rowerem nie jeździć (o czym więcej piszę dalej na tej stronie). Uprawianie każdego sportu się wiąże z pewnym ryzykiem, ale nieporównanie większym ryzykiem jest uprawianie lenistwa.
Ile to kosztuje?
Wiadomo, że główną motywacją do jazdy na rowerze jest fun factor. Ale przyjrzyjmy się też innym motywacjom. Sensowny rower, który się nie będzie psuł co chwilę ma cenę katalogową rzędu 2.000 zł, co oznacza, że w zimie można go kupić za ok. 1.500 zł. Taki rower na ogół będzie mieć osprzęt klasy Alivio - średnio biorąc, z nieco lepszą tylną przerzutką, bo na niej jest napisana nazwa największymi literami i z nieco gorszymi piastami i hamulcami, bo na nich trzeba dobrze poszukać, gdzie pisze nazwa modelu. Nie mniej jednak taki rower będzie już w miarę starannie wykonany i stosunkowo niezawodny przy niepirackiej jeździe i rowerzyście bez znaczącej nadwagi. Przykłady: Unibike Viper, lub Kellys Neos. Oczywiście do jazdy wyczynowej trzeba lepszy rower. Ale do jazdy zarówno po mieście, jak i po Europie, a nawet na wyprawę do Chin taki zupełnie wystarczy.
Koszty eksploatacji:
- Klocki hamulcowe: 15zł do wymiany co 2.000 km (lub 40zł za lepsze klocki, ale wytrzymią 3 razy dłużej i lepiej się na nich jeździ)
- Łańcuch CN-HG40: 20zł - do wyrzucenia po. ok. 3.300 km - przy rotacji trzech łańcuchów (lub CN-HG70 za 50zł, ale wytrzyma trzy razy dłużej i lepiej się na nim jeździ)
- Opony: po 30zł za sztukę do wymiany co 7.500 km (lub po 75zł za Continental Contact, ale są chyba niezniszczalne -:) i lepiej się na nich jeździ)
- Kaseta CS-HG40: 40zł do wymiany co 10.000 km
- koło tylne z piastą Alivio: 170zł do wymiany co 30.000 km
- koło przednie z piastą Alivio: 120zł do wymiany co 30.000 km
Podane przebiegi dotyczą normalnej, typowej jazdy, ale wiadomo, jak ktoś bardziej piraci, to się sprzęt zużywa znacznie szybciej. Załóżmy, że rower wyrzucamy po 12 latach (nawet jeśli jeszcze będzie dobrze jeździł, to będzie już nie modny i technologicznie przestarzały i pewno będziemy chcieli nowy), przejechawszy na nim w tym czasie 60.000 km (czyli średnia całoroczna 13.7 km dziennie) W tym czasie łączny koszt zakupu i eksploatacji wyniósł ok. 3.300 zł - po połowie rower i eksploatacja. Koszt jednego kilometra wynosi ok. 0.055 zł. (Przy założeniu, że rowerzysta potrafi sobie sam zrobić wszystkie regulacje i naprawy. Ale większość rowerzystów potrafi, w przeciwieństwie do nikłej wśród kierowców umiejętności samodzielnych napraw samochodu.)
Dla taniego samochodu:
- Zakup: 34.000 zł
- benzyna na 1km: 28 gr
- przegląd+ubezpieczenie+wymiana oleju i innych części eksploatacyjnych: 4.200/rok
- Jeździmy 12 lat, po 20.000 rocznie
- W tym czasie łączny koszt zakupu i eksploatacji wyniósł ok. 152.400 zł
- Koszt jednego kilometra wynosi 0.64 zł (przy rozliczaniu delegacji jest to 0.83 zł/km, więc jak widać, niektórzy oszacowali te koszty jeszcze wyżej)
Więc rower za każdy kilometr wychodzi wg moich obliczeń 12-krotnie taniej, zaś wg oficjalnych stawek nawet 15-krotnie.
Kilka uwag praktycznych
- Bezpieczeństwo. Trzeba dbać o swoje bezpieczeństwo i jeździć rowerem! Nie jeżdżenie rowerem skutkuje spadkiem kondycji, wzrostem ilości chorób spowodowanych brakiem ruchu i skróceniem czasu życia średnio o 3 lata. Dodatkowo, gdyby ci rowerzyści zamiast rowerem jeździli samochodem, to by więcej ich zginęło w wypadkach drogowych. Jak wynika z badań, dojeżdżający do pracy rowerem mają średnio 3-krotnie niższą liczbę dni na zwolnieniach chorobowych, niż dojeżdżający samochodem, co powoduje obniżenie kosztów opieki zdrowotnej oraz większy wzrost tempa rozwoju gospodarczego. Nie jeżdżenie rowerem jest więc także niebezpieczne dla rozwoju gosdpodarczego. Dodatkowo nie jeżdżenie rowerem powoduje wzrost ruchu samochodowego (bo przecież czymś się trzeba przemieszczać), więc wzrost zanieczyszczenia środowiska naturalnego, co również jest dla zdrowia ludzi bardzo niebezpieczne, podobnie, jak brak ruchu. Tak więc bezpieczeństwo przede wszystkim.
- Jaki rower? Jak nie jeździsz w ciężkim terenie, to nie kupuj chłopie górala, tylko crossa lub treking, bo na góralu po równej drodze się jedździ jak ze smołą. Góral to jak czołg, cross/treking jak samochód osobowy, zaś rower szosowy (dawniej zwany kolarzówką) jak F1. Na szczęście ta głupia moda na powszechne kupowanie rowerów górskich do jazdy głównie po mieście już pomału przemija. Nie żebym miał coś przeciwko rowerowi górskiemu - jak jeździsz tak, jak Maja Włoszczowska, to jest to rower jak najbardziej dla Ciebie. Jednak w przeciwnym razie kup sobie rower odpowiedni do tego, gdzie i jak jeździsz. Jednak zawsze rower ma być komfortowy: na pierwszym miejscu dobrze dobrany rozmiar i geometria ramy. I to jest odpowiedź na pytanie jakiej marki rower kupić: każda firma stosuje nieco inne geometrie. Trzeba tych rowerów trochę poprzymierzać i pojeździć pod różnymi sklepami rowerowymi i wybrać ten, co do którego nie ma żadnych wątpliwości, że leży jak ulał. Dokładnie tak samo, jak z zakupem butów. Potem można wymienić siodełko, bo siodełko to podstawa (pod wiadomo czym oczywiście), np. na takie -:) i jeszcze co tam trzeba wymienić. Niektórzy mają rower z przednim amortyzatorem i jeżdżąc nim tylko po w miarę równym asfalcie dochodzą do wniosku, że amortyzator jest im w sumie niepotrzebny i wymieniając go na sztywny widelec karbonowy odchudzili by rower o 1200 g. Z tym trzeba jednak ostrożnie, bo to zmieni geometrię; nie tylko kierownica będzie niżej i pedały mogą haczyć o ziemię na zakrętach, ale zmieni się też kąt rury podsiodłowej (to jeszcze ewentualnie można skorygować wysuwając siodełko do tyłu) i wzrośnie kąt rury sterowej (a tego już nie skorygujemy). Duży kąt rury sterowej oznacza, że rower będzie się prowadził bardzo nerwowo, w szczególności zmaleje tzw. trail, który w dużym stopniu decyduje o stabilności roweru (więcej tutaj). Inna klasa to rowery poziome. Niestety nie mam z nimi jeszcze doświadczenia, ale planuję wypożyczyć taki rower na kilka dni w te wakacje i wtedy zobaczę, czy się przesiadać na stałe, czy nie. W każdym razie, jeśli kiedyś zostanę rektorem naszej uczelni, to wtedy na 100% będę jeździć na rowerze poziomym, bo rektorowi po prostu tak wypada.
- Droższy znaczy lepszy? Ogólnie przedział cenowy roweru powinien być dopasowany do umiejętności i stylu jazdy rowerzysty. Zbyt słaby sprzęt wiadomo ogranicza. 1.500 zł to absolutne minimum, by kupić nowy sprawny rower, a nie kupę złomu. Jednak zbyt drogi rower ma również kilka wad: i tak się jego możliwości w pełni nie wykorzysta, słaby rowerzysta na zbyt wypasionym rowerze wygląda po prostu śmiesznie, ze wzrostem ceny rower zaczyna mieć coraz bardziej wyczynowy, a mniej rekreacyjny charakter i mniej zaawansowanym rowerzystom będzie trudniej nad nim zapanować a nawet będzie dla nich mniej wygodny i wreszcie w razie kradzieży niepotrzebnie duża strata. Proponuję taki eksperyment myślowy. Pewna starsza pani, podobnie, jak inne kobiety w jej miejscowości jeździ rowerem po zakupy na targ. Możemy sobie wyobrazić, jaki rower prawdopodobnie ma? Chyba tak. Jak wygląda na nim? Zupełnie normalnie. A teraz wyobraźmy sobie, że Peter Sagan podarowałby jej rower na którym wygrał Tour de Pologne. Jego rower ma: wąskie opony, wąską kierownicę, nisko umieszczoną kierownicę, krótki rozstaw osi i pedały zatrzaskowe. Oczywiście wszystko najwyższej klasy. Dla niego te cechy powodują, że jest on szybki, dla niej natomiast że się na nim nie da utrzymać równowagi i... zamiast szpanu rowerem za kilkadziesiąt tysięcy złotych, kompromitacja przed całą wsią.
- Osprzęt. Przy jeździe turystycznej w normalnym terenie osprzęt klasy Alivio jest w zasadzie wystarczający, zwłaszcza teraz po wprowadzeniu Alivio 9-biegowego. Owszem zmiana biegów na pełnym osprzęcie XT chodzi jak po maśle (a na Alivio nieco, jak po małych schodach) i jeździ się na nim przyjemniej, ale lepiej niż w osprzęt najwyższych klas zainwestować w żółtą oczojebną kurtkę - będzie zauważalna znacznie większa różnica (i to z daleka). Natomiast celem ulepszenia roweru, zamiast zaczynać od lepszej klasy przerzutek, manetek i hamulców, polecam najpierw upgradować trzy inne komponenty, co tym samym kosztem zrobi znacznie większą różnicę:
1. Siodełko, żeby nie bolała dupa i żeby w nasadę interesa nie uwierało. Np. Selle SMP są super, w obu rowerach mam takie, pomimo, że ten producent nie dodaje dziewczyny w komplecie. Trzeba tylko dobrać odpowiednią szerokość (patrz tu i tu).
2. Dobre opony, np. do jazdy głównie po asfalcie i lekkim terenie, wiadomo, że rower typu cross na kołach 28" i max szerokość opon 1.5", ale liczy się jeszcze ich masa i rodzaj gumy. Np. ja używam Schwalbe Marathon Racer: lekkie, minimalne opory ruchu, dobra stabilność i przyczepność. Opony z pancerną wkładka antyprzebiciową, ważące 800g lub więcej dobre są na wyprawy w pustkowia na odległych kontynentach, ale na co dzień, czy w kilku(nasto)-dniowych wyprawach po Europie szkoda się z nimi męczyć.
3. Pedały z jednej strony platformowe, z drugiej zatrzaskowe, umożliwia to wykorzystywanie obu stron w miarę potrzeb, bo czasem jednak platformy się przydają, choćby jak się jedzie gdzieś na krótki dystans i nie warto butów zmieniać, lub w szczególnych warunkach drogowych. Np. ja mam VP-X93. Model ten przy tym zawsze tak się ustawia pod wpływem grawitacji (łożyska stawiają taki mały opór, że się ustawia!), że nadeptując go od tyłu mamy SPD, a od przodu platformę. Ponieważ pedały zatrzaskowe umożliwiają przekazywanie siły napędowej na całym obwodzie, możliwe jest równomierne kręcenie nimi w kółko z małą siłą, zamiast ostre nadeptywanie tylko z góry, więc nogi mniej się męczą. Dla tych, co nie chcą lub nie mogą (np. ból kolan) jeździć w pedałach zatrzaskowych polecam jako alternatywę pedały platformowe z magnesami neodymowymi. Sam mam takie w drugim rowerze. Jak widać ze zdjęcia - te blaszki pasują do butów SPD, ale ponieważ mają dość dużą powierzchnię, więc na super kleju przykleiłem je do zwykłych tenisówek i jazda! Uwaga: z góry magnesu polecam włożyć przekładkę gumową 2-3mm, inaczej będą zbyt mocno trzymać buty i w sytuacji krytycznej można mordą zaryć (osobiście przerabiałem).
4. Dodatkowo, ale to już czyni mniejszą różnicę można zamontować korbę SLX, która jest zauważalnie sztywniejsza od niższych modeli (i jaka ładna! - spodobała mi się od pierwszego wejrzenia), co daje precyzyjniejszą kontrolę nad rowerem i oszczędność energii na jej odkształcanie. Między korbą Deore M590 a SLX M660 odczuwa się ogromną różnicę. Korba XT od SLX się różni głównie ceną, zaś w cenie samej korby XTR można kupić cały rower o jakim pisałem u samej góry tej strony -:)
Mając taki zestaw od razu jedzie się 35% szybciej (opony: +16%, pedały: +12%, korba: +7%, obliczenia przeprowadzone na podstawie uśrednienia subiektywnych odczuć kilku rowerzystów) przy tym samym wkładzie energii, co pozwala przeciętnemu człowiekowi (nie zawodowemu kolarzowi) na zwiększenie dziennego dystansu nie powodującego jeszcze przemęczenia, ani złamania zasad slow life ze 120 do 160 km. Kto nie wierzy, niech spróbuje! Oczywiście na rowerze szosowym jedzie się jeszcze szybciej, ale kosztem jego uniwersalności, zaś na rowerze poziomym najszybciej, ale co z tego, jak się nim nie da nawet na krawężnik wskoczyć, już nie mówiąc o wheelie czy stoppie -:) - Technika jazdy. Ponieważ już od kilku lat moi kumple co jakiś czas pożyczają któryś z moich rowerów, z myślą o nich napisałem i ten rozdział. Jeśli jedziesz na pożyczonym ode mnie rowerze, to podczas zmiany biegów trzeba zmniejszyć nacisk na pedały, gdyż niestosowanie się do tej zasady tragicznie zmniejsza żywotność mechanizmu napędowego. Z tych samych przyczyn nie należy ukosować łańcucha (czyli stosować małego koła zębatego z przodu i jednocześnie jednego z mniejszych kół kasety z tyłu, ani na odwrót: duże z przodu i jedno z większych z tyłu). To tak, jakbyś na sprawdzianach zawsze ściągał od kumpla, szyję naciągając w jeden bok. I co nie dostaniesz skrzywienia kręgosłupa? Dostaniesz. To tak samo łańcuch i zębatki dostaną. Jeśli kupisz sobie kiedyś własny rower, to nie ma potrzeby stosowania się do tych zasad.
- Bluza. Polecam też bagażnik, bo przecież w samochodzie też plecaka nie trzymasz cały czas na grzbiecie - trzeba dbać o wygodę. Optymalne ubranie na rower jest mniej przewiewne na brzuchu (bo tu wieje wiatr jak się szybko jedzie), a bardziej na plecach, by się grzbiet nie pocił. Jazda z plecakiem na grzebie to odwrócenie tych zasad, skutkujące znacznym spadkiem komfortu. Tanim, acz skutecznym rozwiązaniem jest się lekko ubrać i z przodu pod bluzkę włożyć reklamówkę foliową. Jest to owszem trochę dziadowanie, ale ponieważ wkładamy ją pod bluzkę, więc nikt nie zauważy. A choćby ktoś zauważył, to nie znam żadnego mądrego człowieka, któremu by przeszkadzał czyjś nietypowy ubiór. Przeszkadza to tylko głupim ciotom (płci obojga), ale to ich problem, że są głupie, a nie twój.
- Kolor. Najlepszy jest oczywiście ten żółty oczojebny (wyjaśnienie dla dorosłych: oczojebny oznacza położony w centrum czułości spektralnej oka, a więc o długościach fal rzędu 570-580 nm). Raz, to, że niesamowicie poprawia nastrój - może robić za substytut czekolady, przy okazji jednak nie psuje zębów. Dwa, że ma małą absorbcyjność (mam nadzieję, że dobrze to trudne słowo napisałem) dla promieniowania podczerwonego, więc słońce przez bluzkę w tym kolorze nie grzeje mocno. Trzy, to kierowcy widzą nas z daleka i kolor ten kojarzy im się z kamizelką odblaskową używaną przez policjantów, co ma na nich działanie uspakajające. A w Polsce z kulturą kierowców jest bardzo kiepsko niestety. Jak ktoś jeździł rowerem po różnych innych krajach, to wie że polscy kierowcy pod względem kultury okazywanej rowerzystom są jeszcze często sto lat za murzynami (tu od razu przepraszam za to wyrażenie Johna Godsona, którego jestem wielkim fanem). Ponadto kolor ten jest cudowny, także nawet muszki i pszczółki się nami będą zachwycać.
- Spodnie. Podobnie, jak odpowiednia koszulka na rower (nie wymagająca tej reklamówki), tak i odpowiednie spodnie są najlepsze, ale nie zawsze jest to praktyczne, zwłaszcza, jak się jeździ na krótkich dystansach, a potem się idzie na zajęcia na uczelni. Wtedy najlepiej jechać w zwykłych spodniach i żeby nogawki nie wchodziły w łańcuch, to nałożyć na nie ściągacze ze skarpetek. To, że skarpetki są u góry zakończone ściągaczami jest wnerwiające i każdy chyba normalny człowiek je obcina, więc nie wyrzucać wszystkich, tylko zostawić jedną parę na na spięcie nogawek. Zanim na to wpadłem, to spinałem klamerkami, ale, że jedną miałem żółtą, a drugą czerwoną, to za każdym razem, jak mnie żona widziała z tymi klamerkami dostawałem ochrzan, że wstyd rodzinie przynoszę, więc zmieniłem na ściągacze ze skarpetek i jest OK.
- Kask. Zastanów się kim będziesz bez kasku. Wszyscy zawodnicy jeżdżą w kasku. Stare dziady na starych gratach jeżdżą bez kasku. Chcesz być zawodnikiem, czy dziadem? Za kask trzeba dać co najmniej 200zł. Na tańsze nawet nie patrzyć w sklepie, bo są one nie wygodne i szybko się psują. Kto mało płaci, ten płaci dwa razy. W ogóle jak masz mało forsy, to nie kupuj dziadostwa, tylko użyj swojej inteligencji aby zwiększyć dochody (przecież jesteś najmądrzejszy na świecie i kto jak kto, ale Ty z taką błahostką sobie w mig poradzisz). Jestem jednak przeciw wprowadzeniu obowiązku jazdy na rowerze w kasku. Doprowadziłoby to bowiem do tego, że większość ludzi przestałaby w ogóle jeździć na rowerach, w obawie o to, żeby się sąsiedzi nie nabijali z nich, że w kasku wyglądają jak żółwie Ninja. Zaś wszyscy pozostali by jeździli w kasku i wtedy kask straciłby sens, bo nie stanowiłby już atrybutu przynależności do bardziej ekskluzywnej kategorii zawodników. (swoją drogą "ekskluzywny" to inaczej "szpanerski", a zatem "szpaner", to kto: "ekskluzownik", "eskluzysta", czy "ekskluziarz"?) Więcej o obowiązkowych kaskach napisałem tutaj. Pamiętaj: kask Ci może honor uratować!
Natomiast na www.bikestat.pl można znaleźć dyskusję na ten temat, gdzie ktoś stwierdza, że kierowcy większym łukiem mijają rowerzystów bez kasku bo uważają ich za mniej doświadczonych i dlatego jazda bez kasku jest ponoć bezpieczniejsza. Wklejam ten fragment: "Rosyjski naukowiec prof. Gołodupcew przeprowadził ostatnio badania na ulicach Moskwy. Wyszło z nich, że najbezpieczniej jest jechać na "Ukrainie" (taki rower), w walonkach i kufajce (ubranie rowerowe) z rozwianą czupryną. Koniecznie trzeba jechać zygzakami sprawiając wrażenie totalnie nawalonego!!! Samochody takiego delikwenta omijają w odległości średniej jak wynikało z badań trzy metry dwadzieścia siedem centymetrów i sześć milimetrów." - Sprzęt na wyprawy. Na wielu stronach można spotkać porady zawierające listę tego, co należy zabrać na wyprawę rowerową. Nawiązując do tych porad, chciałem potwierdzić, że przede wszystkim trzeba mieć ze sobą dobry namiot, śpiwór, karimatę i kuchenkę gazową oraz części zamienne do roweru: dętkę, lepiej dwie, a jeszcze lepiej trzy, kilka zapasowych szprych, zapasowy łańcuch i skuwacz oczywiście, bo po co bez tego brać łańcuch. Należy pamiętać też o zabraniu zapasowej opony, jakby się uszkodziła w sposób uniemożliwiający wymianę samej dętki. Trzeba koniecznie zabrać też zapasową tylną przerzutkę, na wypadek uszkodzenia jej przez zahaczenie o coś w trasie. Warto też zabrać zapasowe piasty, kasetę i korbę, oczywiście z kompletem kluczy do ich wymiany. Ale przede wszystkim zapasową ramę, bo jak rama pęknie, to dalej nie pojedziemy. Oprócz zapasowego roweru w częściach trzeba zabrać zapasowy komplet ubrań i komplet lekarstw na wszelką możliwą chorobę. To wszystko ładujemy na przyczepkę Extrawheel, a najlepiej połączyć szeregowo dwie takie przyczepki, na wypadek, jakby jedna się zepsuła. Mając już dwie przyczepki, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dodać kolejne dwie z boku i wtedy możemy załadować cały nasz dom, co będzie stawiało mniejszy opór, niż gdyby go za sobą ciągnąć na sznurku.
- Moje marzenia. Na koniec by wypadało wspomnieć coś o moich marzeniach, bo marzenia, jak wiadomo się spełniają, a te się spełnią na pewno, zwłaszcza, że już poczyniłem konkretne przygotowania:
- W sezonie zimowym 2011/2012 będę w zależności od warunków atmosferycznych dojeżdżał do szkoły rowerem bądź na nartach biegowych (traktując to jako przygotowanie do Biegu Piastów), ale dalszych wypraw nie planuję.
- Wiosna 2012: wyprawa rowerowa do Hiszpani i Portugali
- Lato 2012: wyprawa rowerowa razem ze swomi synami do Holandi
- Lato 2012: wyprawa rowerowa z Bielska-Białej do Rzymu
- Jesień 2012: wyprawa rowerowa w Alpy Szwajcarskie
- Styczeń-luty 2013: wyprawa rowerowa z Santiago de Chile do Ziemi Ognistej
- Lato 2013: wyprawa rowerowa w Alpy Szwajcarskie razem ze swomi synami
Fragment książki Aleksandra Buczyńskiego "Rower"
Rower, a właściwie rowerzysta na rowerze, oznacza najbardziej ekonomiczny sposób przemieszczania się. Z rowerem przegrywają zarówno inne maszyny skonstruowane przez człowieka, jak i poruszające się w najróżniejszy sposób zwierzęta. Łosoś, zajmujący drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, potrzebuje na przetransportowanie 1 kg swojej masy na odległość 1 km aż trzy razy więcej energii! Mało tego, dystans między rowerem a resztą stawki będzie się zwiększał, gdyż trudno udoskonalić łososia albo technikę chodzenia, podczas gdy rower może wiele zyskać przez upowszechnienie obudowy aerodynamicznej. Rower to realizacja odwiecznych marzeń o siedmiomilowych butach – maszyna prosta, niedroga i lekka, a przy tym zwielokrotniająca możliwości człowieka. Na pokonanie pieszo kilometra przeciętny człowiek potrzebuje ok. 15 minut. Ten sam człowiek na rowerze w tym samym czasie przejedzie 4 km, nie męcząc się ani trochę bardziej. To oznacza, że obszar w zasięgu 15-minutowej przejażdżki rowerem jest 16 razy większy niż obszar dostępny w tym czasie na piechotę.
- Niezależny > Rower oferuje niezależność: od korków, problemów z parkowaniem, rozkładów jazdy, awarii, zdarzeń losowych. To co w gazetach zwykle określa się mianem kataklizmu komunikacyjnego, a więc pęknięta rura pod główną ulicą, karambol na obwodnicy, większa demonstracja, dla rowerzysty może być najwyżej drobną uciążliwością.
- Szybki > W mieście, zwłaszcza na dystansach do 5–7 km, rower jest najszybszym środkiem transportu. W wielu krajach Europy, a także w Stanach Zjednoczonych zbadano szybkość różnych środków komunikacji w mieście: samochód, autobus, metro, rower. Prawie zawsze wygrywał rowerzysta – np. w Londynie w 8 przypadkach na 10. W tym samym mieście złodziej w biały dzień obrabował bank (nie pochwalamy), spokojnie odjechał z łupem na rowerze, podczas gdy ścigająca go policja utkwiła w korkach.
- Tani i demokratyczny > Rower jest niezwykle tanim środkiem transportu. Sumując koszty zakupu, okresowych przeglądów, części i akcesoriów, po kilku latach intensywnego używania przeciętny koszt pokonania kilometra wynosi 4–8 gr w zależności od klasy roweru, stylu jazdy i zdolności właściciela do wykonywania drobnych napraw we własnym zakresie. Dla porównania – podobnie wyliczona cena za kilometr w przypadku środków komunikacji publicznej sięga 15–30 gr, a samochodu osobowego 45–75 gr (dane z okresu pisania tej książki - przyp. MK). Przeciętny polski kierowca dwie godziny dziennie pracuje na swój samochód. Jeśli przyjeżdża do pracy na 8:00, dopiero o 10:00 zaczyna pracować na siebie. Rowerzyście koszt podróży zwraca się już o 8:10. Ze względu na niewielką cenę, niskie koszty eksploatacji i różnorodność odmian, rower jest najbardziej demokratycznym środkiem transportu. Równie dobrze mogą na nim jeździć kobiety, mężczyźni, dzieci, młodzież, osoby w sile wieku i najstarsze, ludzie biedni, średnio zamożni i obrzydliwie bogaci, są też rozmaite rowery dla niepełnosprawnych. Rower może zapewniać dostęp do edukacji, pracy, usług czy rozrywki, niezależnie od zawartości portfela.
- Zdrowy > Jazda na rowerze jest jednym z najbardziej wszechstronnie rozwijających ćwiczeń fizycznych i jednym z niewielu, które mogą się stać stałym elementem stylu życia. Pedałowanie usprawnia organizm, szczególnie funkcjonowanie płuc, serca, układu oddechowego i krążenia. Australian National Heart Foundation twierdzi, że połowa ludzi stosujących obecnie leki obniżające zbyt wysokie ciśnienie krwi mogłaby z tego zrezygnować (a tym samym zlikwidować ich szkodliwe skutki uboczne), gdyby zaczęła systematycznie systematycznie jeździć na rowerze.
Zanieczyszczenie środowiska często kojarzy się z dymiącymi fabrykami i wielkimi hutami. Tymczasem transport zużywa więcej energii niż cały przemysł, na dodatek w przeciwieństwie do zużycia przemysłowego, jego energochłonność cały czas rośnie. Składa się na to zarówno bezmyślne wożenie tirami towarów na drugi koniec kontynentu (pomidorów z Ukrainy do Holandii i keczupu z powrotem), jak i podjeżdżanie samochodem po gazetę do kiosku oddalonego od domu o 200 m. Zużycie energii wiąże się oczywiście z produkcją zanieczyszczeń. Przeciętne drzewo liściaste przez godzinę wytwarza 1200 l tlenu, człowiek zużywa 30 l. W tym czasie silnik samochodu osobowego zamienia 6000 l w spaliny. Przez rok przeciętny samochód produkuje tonę spalin zawierających przeszło tysiąc trujących związków chemicznych. Są wśród nich podrażniające drogi oddechowe tlenki azotu, węglowodory aromatyczne, takie jak rakotwórczy benzen, a nawet metale ciężkie. Mimo upowszechnienia katalizatorów, samochody wciąż są głównym źródłem groźnego tlenku węgla. Większość z tych związków wraca potem do nas – jeśli nie z wdychanym powietrzem, to ze spożywanymi wiktuałami. W miastach samochody są główną przyczyną skażenia środowiska. Szacuje się, że 6% mieszkańców Europy umiera na choroby wywołane spalinami. Jednocześnie już połowa mieszkańców miast uskarża się na ponadnormatywny hałas, powodujący stres za dnia i utrudniający wypoczynek nocą. Za 80% tego hałasu odpowiadają samochody – na ruchliwym skrzyżowaniu hałas osiąga nawet do 90 decybeli. Transport drogowy przyczynia się również do zmian klimatycznych, 14% ogółu gazów cieplarnianych pochodzi bowiem z rur wydechowych samochodów. Jeśli doliczymy emisje związane z wydobyciem, przewozem i przetwarzaniem paliwa, odsetek ten wzrośnie do 20–25%.
Domysły i pomysły
Początki roweru giną w mrokach dziejów. Najstarszy prawdopodobnie wizerunek tego pojazdu widnieje na witrażu wykonanym we Włoszech ok. 1580 r., a umieszczonym w kościele w Stoke Poges w Anglii w 1642 r. Zatem ktoś musiał go wymyślić wcześniej. Niewykluczone, że został wynaleziony (i zapomniany ze względu na niską jakość sieci drogowej) wiele razy – w końcu koła ze szprychami znane są już od 4 tysięcy lat. Leonardo na rowerze? Wiele źródeł przypisuje wynalezienie roweru Leonardowi da Vinci. Wprawdzie na pochodzącym z końca XV w. szkicu mistrza wyraźnie widać kształt roweru, jednak szkic ten odnaleziono stosunkowo niedawno i nie wiadomo, jaka część jest autorstwa Leonarda, jaka jego ucznia, a jaka sprytnym fałszerstwem. Nie ulega jednak wątpliwości, że da Vinci wymyślił m.in. bardzo istotne dla późniejszego rozwoju roweru łożysko kulkowe i napęd łańcuchowy. Według innych, jeszcze mniej pewnych źródeł pomysł skonstruowania roweru narodził się już w początkach XV stulecia, a jego autorstwo przypisuje się Włochowi Joannesowi Fontanie. Rower królowej Beatrycze? Stuprocentową kaczką dziennikarską są za to doniesienia o XVII-wiecznych rowerach niderlandzkich, na których do dzisiaj mają jeździć członkowie holenderskiej rodziny królewskiej. Na początku 1999 r. Konrad Dybek opublikował w „Kółkach Dwóch” na wpół żartobliwą relację z Holandii, której fragmenty (te bardziej sensacyjne) zostały bezkrytycznie i bez konsultacji z autorem skopiowane przez „Rzeczpospolitą”... i tak narodził się narodowy mit. Czy celeryfery to rowery? Wdrugiej połowie XVIII w. (według różnych wersji w 1765, 1771 albo w 1790 r.) hrabia de Sivrac miał skonstruować protoplastę roweru – Célérifére, czyli Celeryfer. Drewniany pojazd składał się z dwóch kół połączonych prostą ramą. Jeździec siedział okrakiem na ramie i napędzał pojazd, odbijając się stopami od ziemi. Jednak według innych źródeł, Celeryfer był zwyczajnym powozem konnym, a hrabia wcale go nie wymyślił, tylko uzyskał licencję na jego produkcję od Anglików.
Ludzie z żelaza (a bicykle z drewna)
- 1816 - Draisienne Pierwsze udokumentowane historycznie wydarzenie pochodzi z roku 1816, kiedy to baron Karl Friedrich Christian Drais von Sauerbrun buduje „maszynę do biegania” – udoskonaloną wersję Celeryfera, z możliwością kierowania przez skręcanie przedniego koła. „Szalony Baron” zadziwia wszystkich, pokonując na swojej maszynie dystans z Mannheim do Schwetzinger czterokrotnie szybciej od powozu. Potem uzupełnia pojazd o uruchamiany linką hamulec, wyściełane siodło o regulowanej wysokości i... licznik odległości (ok. 1825 r.). Wkrótce jednak zwierzchnicy barona zakazują mu poruszania się na welocypedzie, jako że (ich zdaniem) nie licuje to z godnością piastowanego przez niego urzędu. Od nazwiska wynalazcy pojazd zyskał miano Draisienne i prawdopodobnie stąd pochodzi polskie słowo „drezyna” (aczkolwiek niektóre źródła podają, że baron skonstruował również specjalny pojazd do poruszania się po torach kolejowych, czyli właśnie drezynę).
- 1839 - Welocyped MacMillana Kirkpatrick MacMillan, szkocki kowal z Courthill, wymyśla pedały i buduje pierwszy bicykl umożliwiający jazdę bez dotykania nogami ziemi. Pedały w welocypedzie MacMillana nie przypominały stosowanych obecnie, bliższe były tym spotykanym w maszynach do szycia – zostały umocowane do ramy w okolicach przedniego koła i poruszały tylne koło za pomocą dwóch dźwigni. Konstrukcję kół wzmocniono metalowymi okuciami. Trzy lata później kowal pokonał na swoim welocypedzie imponujący dystans 229 km do Glasgow i z powrotem ze średnią prędkością 13 km/godz.
- 1860 - Kociotuk Michaux Zajmujący się serwisem powozów (wg innej wersji wózków dziecięcych) Francuz Pierre Michaux dostaje do naprawy Draisienne. Zainspirowany kołem szlifierskim (są też głosy, że nie on, lecz Pierre Lallement, mechanik pracujący w jego fabryce) wyposaża przednie koło drezyny w pedały... i tak powstaje welocyped Michaux. Wdzięczne określenie „kościotłuk” zyskuje dzięki obitym żelazem drewnianym kołom, gwarantującym niezapomniane wrażenia kościom właściciela podczas przejażdżki po paryskim bruku. Mimo średnio zachęcającego przydomka, pomysł welocypedu okazuje się trafiony i 8 lat później Messieur Michaux zatrudnia ponad 300 robotników wytwarzających codziennie od trzech do pięciu maszyn.
Złote lata cyklistyki
- 1869 - Bicykl i łożysko kulkowe W tym roku po raz pierwszy pojawia się nazwa bicykl, Swierey patentuje w Anglii łożysko kulkowe, a na liczącej 123 km trasie z Paryża do Rouen odbywa się wyścig, w którym bierze udział 200 cyklistów. Zwycięzcą zostaje James Moore na welocypedzie ważącym 73 kg (wg innych źródeł „zaledwie” 30 kg), wyposażonym właśnie w łożyska kulkowe.
- 1870 - Ariel Cycle James Starley, uznany potem za ojca przemysłu rowerowego, konstruuje bicykl z wielkim przednim kołem i znacznie mniejszym tylnym. Rok później rozpoczyna się seryjna produkcja Ariel Cycle (przednie koło o średnicy 48, tylne – 22 cali). Rower był w całości wykonany z metalu, ważył ok. 23 kg i kosztował 8 funtów. Pozycja, jaką zajmował cyklista na bicyklu, sprawiała, że kierowanie tym pojazdem wymagało dosyć dużej wprawy i bywało niebezpieczne (zdarzały się śmiertelne wypadki po locie nad kierownicą). Przez jakiś czas wydawało się, że jedyną metodą osiągnięcia większych prędkości jest powiększanie średnicy koła, ale później Starley skonstruował przekładnię, dzięki której jeden obrót korby powodował dwa obroty koła.
- 1885 - Rover Safety Cycle Bratanek Jamesa, John Kemp Starley, konstruuje rower będący pierwowzorem dzisiejszych. Koła zbliżonej wielkości, diamentowa rama (określenie pochodzi od kształtu, nie materiału), napęd łańcuchowy, wygodne siodełko i rączki na kierownicy sprawiły, że jazda na bicyklu stała się łatwiejsza, bezpieczniejsza i przyjemniejsza. Nazwa „Rover” pochodzi od słowa rove (wędrować, wałęsać, włóczyć się). Ponieważ bicykle produkowane przez spółkę Starleya i Sattona zyskały sporą popularność również w Polsce, ich nazwa została spolszczona – stąd nasz „rower”.
- 1886 - Towarzystwo Cyklistów i Dynasy Powstaje Warszawskie Towarzystwo Cyklistów – drugie w Polsce stowarzyszenie sportowe. Sześć lat później otwarto ziemny tor kolarski na Dynasach w Warszawie, jeden z najnowoczesniejszych wówczas obiektów w Europie, uznawany za kolebkę polskiego kolarstwa. W 1921 r. tor ziemny zastapiono betonowym.
- 1888 - Gumowe opony Weterynarz z Belfastu, John Boyd Dunlop, wymyśla opony pneumatyczne i wyposaźa w nie trójkołowy rower swego syna Johna. Próby przebiegają obiecująco, więc Dunlop sporządza więcej pneu-bicycles (rowerów pneumatycznych) i namawia rajdowca Williama Hume’a do uczestniczenia w wyścigach na takim rowerze. Dzięki nowym oponom Hume wygrywa wyścig. Wcześniejszy patent Thomsona (napełniona powietrzem opona z lnu impregnowanego kauczukiem lub gutaperką) odchodzi w zapomnienie. Warto zwrócić uwagę, że ten niewątpliwie pożyteczny wynalazek na kilkadziesiąt lat zahamował rozwój amortyzatorów – wcześniejsze bicykle wyposażano w skomplikowane układy resorowania. Niektóre były bardzo interesujące, np. koło mające dwie połączone sprężynami obręcze, większą i mniejszą. Po upowszechnieniu pneumatycznej opony amortyzację uznano za ślepą uliczkę.
- 1892 - UCI Powstaje International Cyclist Association (Międzynarodowy Związek Rowerzystów), w 1900 r. przemianowany na Union Cycliste Internationale, pod którą to nazwą działa do dnia dzisiejszego.
- 1896 Kolarstwo sportem olimpijskim | Na igrzyskach w Atenach pojawia się kolarstwo.
- 1899 - Dursley Pedersen Powstaje rower o alternatywnej konstrukcji ramy, z siodełkiem zawieszonym wysoko na czymś w rodzaju hamaku, oferujący większy komfort podczas przejażdżek. Rowery Pedersena są produkowane do dzisiaj i można je spotkać np. na ulicach Kopenhagi.
- 1900 - Piasta Sachsa Niemiecki producent rowerów Fichtel & Sachs wprowadza na rynek piastę wolnobiegową, potem nazwaną piastą torpedo.
- 1902 - Pierwsze przerzutki Henry Sturmey i James Archer opatentowali przekładnię planetarną montowaną w tylnej piaście. Początkowo przerzutka była dwu-, potem trzybiegowa. Pierwsza połowa XX wieku
- 1917 - Polski rower W Zakładach Zawadzkiego zostaje zmontowany pierwszy w Polsce rower.
- 1920 - PZKol Powstał Zwiazek Polskich Towarzystw Kolarskich, w roku 1938 przemianowany na Polski Zwiazek Kolarski.
- 1934 - Charles Mochet skonstruował Velocar – rower poziomy, na którym, dzięki wygodniejszej pozycji i mniejszym oporom powietrza, z łatwością pobijano kolejne rekordy. W odpowiedzi UCI (Międzynarodowa Unia Cyklistów) zakazała rowerom poziomym udziału w oficjalnych zawodach kolarskich. Zabroniła też stosowania jakiejkolwiek obudowy aerodynamicznej. Można jedynie spekulować, jak potoczyłaby się historia, gdyby nie te zakazy i zamiast udoskonalania roweru Starleya wysiłek skierowano by na rozwój rowerów poziomych. Być może dziś na drogach powszechne byłyby napędzane siłą mięśni pojazdy rozwijające prędkość 100 km/godz.? Złośliwi twierdzą, że dobrze, iż UCI nie powstała kilkanaście lat wcześniej, gdyż do dzisiaj jeździlibyśmy na drewnianych kołach okutych żelaznymi klamrami.
Rowery nowej ery
- 1974 - Początki MTB Pewien hippis Gary Fisher skonstruował dla firmy Schwinn pierwszy rower górski o nazwie Excelsior, wzmacniając ramę i montując hamulce z motocykla. Pięć lat później tenże Gary Fisher oraz Charles Kelly i Tom Ritchey założyli firmę MountainBikes, potem przemianowaną na Fisher MountainBikes, a następnie na Gary Fisher Bicycles. Tak naprawdę, wynalezienie i dynamiczny rozwój roweru górskiego zawdzięczamy... wprowadzeniu zakazu jazdy na motocyklach w parkach narodowych Stanów Zjednoczonych.
- 1977 - Polityka rowerowa Groningen Miasto Groningen w Holandii jako pierwsze wprowadziło politykę rowerową, do dziś uznawaną za wzorcową w dziedzinie radzenia sobie z korkami. Z centrum wyrzucono samochody, obwodnica śródmiejska została zwężona o dwie trzecie, powstało 100 km nowych dróg i pasów dla rowerów. Wkrótce potem już ponad połowa podróży w Groningen odbywała się na rowerze.
- 1979 - Rower doda ci skrzydeł Rower Gossamer Albatross, napędzany i pilotowany przez Bryana Allena, przelatuje nad kanałem La Manche, utrzymując się na wysokości od 60 cm do 2 m.
- 1980 - No to po seteczce... Poziomy rower – tandem Vector Gamma, zaprojektowany przez zespół Allana A. Voigta i napędzany przez parę Grylls-Barszczewski – przekracza barierę 100 km/godz.
- 1983 - Europejska Federacja Cyklistów | Dwanaście stowarzyszeń rowerowych z różnych krajów zakłada ECF (European Cyclists’ Federation). W odróżnieniu od nastawionej na wyczynowe zawody sportowe UCI, nowa federacja ma być bliżej problemów przeciętnego rowerzysty.
- 1992 - Pierwsza Critical Mass Wracający z pracy rowerzyści blokują główną ulicę San Francisco, domagając się respektowania praw cyklistów i ograniczenia uciążliwego ruchu samochodowego. To początek ruchu Mas Krytycznych – niezorganizowanych przejazdów rowerowych przez centra miast.
- 1995 - Miasta dla Rowerów Powstaje porozumienie lokalnych organizacji ekologicznych i rowerowych z miast całej Polski. Sieć Miasta dla Rowerów zbiera informacje, prowadzi szkolenia i warsztaty, organizuje wystawy oraz uliczne happeningi, publikuje ulotki, naklejki i książki, naciska na władze samorządowe i centralne.
- 1997 - EuroVelo i Car Busters Z inicjatywy ECF rozpoczynają się prace nad stworzeniem ogólnoeuropejskiej sieci wysokiej jakości międzynarodowych tras rowerowych – EuroVelo. Jednocześnie na konferencji w Lyonie zawiązuje się międzynarodowa organizacja Car Busters, otwarcie występująca przeciwko „kultowi samochodu”.
- 2000 - National Cycle Network W Wielkiej Brytanii zostaje otwarte pierwsze 8 tys. km ogólnokrajowej sieci dróg dla rowerów, największej w swym rodzaju. Obecnie gotowe jest już 13,5 tys. km, a plan na rok 2005 zakłada 16 tys. km.
- 2002 - Światełko w tunelu W Gdańsku przy ul. Hallera zostaje oddana do użytku pierwsza ścieżka rowerowa wybudowana według wskazówek ekspertów sieci Miasta dla Rowerów. Kilka miesięcy później Gdański Rowerowy Projekt Inwestycyjno-Promocyjny, realizowany wspólnie przez Miasta dla Rowerów, Obywatelską Ligę Ekologiczną i samorząd Gdańska, a obejmujący budowę 30 km ścieżek rowerowych i uspokojenie ruchu samochodowego na 700-kilometrowym odcinku ulic, zostaje doceniony na światowym Szczycie Ziemi w Johannesburgu, jako wzorcowy przykład ograniczania emisji gazów cieplarnianych.
- 2002 - Sam Whittingham osiąga prędkośc 130 km/h na swoim rowerze Varna Diablo II (133 km/h w 2009)
Przez lata wierzono, że samochód jest środkiem transportu przyszłości. Na starych futurystycznych filmikach przedstawiających sielskie życie w roku 2000 widać rodziny w ciągu kilku minut dojeżdżające z pracy czy szkoły do domu – każdy własnym autkiem. Niestety, autorzy tych filmików byli na bakier z matematyką i nie przewidywali, że gdyby każdy wsiadł do samochodu, zwyczajnie zabrakłoby miejsca na drogi i parkingi. Nie przewidywali też hałasu i zanieczyszczenia powietrza. Ten optymistyczny trend kultywują kolorowe reklamy, w których samochód z reguły jest przedstawiany sam na pustej drodze, co śmieszniejsze – często również w otoczeniu dziewiczej przyrody. Tymczasem szara codzienność to smog, wypadki i miliony godzin tracone w korkach.
Czas na nowy środek transportu
Kiedy fala fascynacji motoryzacją zaczęła opadać, rozpoczęły się poszukiwania nowego, lepszego środka transportu. Przykładem takich poszukiwań może być Ginger. Wynalazek ten, zaprezentowany z wielką pompą pod koniec 2001 r., miał zrewolucjonizować komunikację w miastach. Ginger, znany także pod kryptonimem IT, był pojazdem elektrycznym, przypominającym nieco skrzyżowanie skutera z wagą łazienkową i umożliwiającym poruszanie się z maksymalną prędkością kilkunastu kilometrów na godzinę. Powszechny entuzjazm trwał do momentu, w którym uświadomiono sobie, że właściwie pod każdym względem ustępuje on znanemu od przeszło 100 lat bicyklowi. Rower jest lżejszy, szybszy, bardziej uniwersalny, zdrowszy, może przewieźć nawet spory bagaż lub pasażera, nie wymaga regularnego ładowania z sieci elektrycznej, a przy tym jest kilka razy tańszy. Na Gingerze nie można ani płynnie poruszać się w intensywnym ruchu ulicznym, ani pojechać na wycieczkę za miasto. Jak skomentował Marcin Hyła z sieci Miasta dla Rowerów, „Ginger to wynalazek przełomowy w tym sensie, że jest to pierwszy w historii wynalazek, który aby odnieść komercyjny sukces, potrzebuje... ścieżek rowerowych (i to bardziej niż sam rower)”.
Miasta rowerowe miastami przyszłości. Rewolucyjna (a właściwie „rowelucyjna”) technologia została już wynaleziona dawno temu. Potrzebna jest jedynie wola polityczna, aby stworzyć jak najlepsze warunki do jej wykorzystywania. Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, najbardziej „zroweryzowanym” krajem świata nie są Chiny, lecz Holandia. W deszczowych i wietrznych Niderlandach jest więcej bicykli niż ludzi. 30% wszelkich podróży, a w niektórych miastach (np. Groningen) nawet ponad połowa, odbywa się na rowerze. Rower jako środek transportu miejskiego cieszy się również ogromną popularnością w w Danii, Niemczech, Austrii, Szwecji, Norwegii i Finlandii. Rowerem dojeżdża się do szkoły, na uniwersytet, do pracy, na zakupy. Na rowerze odwozi się dziecko do przedszkola i dostarcza zaopatrzenie do sklepiku. Coraz większą popularność zyskuje też turystyka rowerowa – wielodniowe czy nawet wielotygodniowe podróże z sakwami mieszczącymi wszystko, co rowerzyście potrzebne. Holandia przyjęła Masterplan Fiets (Plan Rower), obejmujący promocję roweru, poprawę bezpieczeństwa oraz walkę z kradzieżami. Dzięki temu do 2010 r. liczba kilometrów pokonywanych na rowerze ma się zwiększyć o kolejne 30%.
Plan Rower przyczyni się więc do realizacji głównego celu holenderskiego Planu Transportowego, jakim jest ograniczenie używania samochodów. Kraje, w których rower cieszy się mniejszą popularnością, starają się dogonić te lepsze, np. Krajowa Strategia Rowerowa w Wielkiej Brytanii dąży do czterokrotnego zwiększenia liczby podróży rowerem do roku 2012. Przykładem takiej strategii już zrealizowanej i odnoszącej wymierne sukcesy może być Finlandia, gdzie obecnie 18% wszelkich podróży odbywa się na rowerze. A 20–30 lat temu sytuacja przypominała polską – rower kojarzony głównie z biednymi obszarami wiejskimi oraz minimalna liczba podróży rowerowych. Prawdopodobnie upłynie jeszcze sporo wody w Wiśle, zanim „oficjalne czynniki” w Polsce docenią zalety dwóch kółek. Coraz silniejszy jest jednak oddolny ruch ludzi, którzy chcą ten proces przyśpieszyć. Od kilku lat działa sieć organizacji Miasta dla Rowerów, stawiająca sobie za cel poprawę bezpieczeństwa i wygody jazdy rowerem w miastach. Coraz większą popularność zdobywa też zwyczaj comiesięcznych Mas Krytycznych – grupowych przejazdów rowerowych organizowanych w ostatni piątek każdego miesiąca przez centrum (w największych miastach na ulice wyjeżdża nawet 1000 rowerów). Warto zauważyć, że postawienie na rower opłaca się zarówno samorządom miast, jak i ich mieszkańcom. Rower nie potrzebuje rozbudowanej infrastruktury, wielopoziomowych parkingów, bezkolizyjnych skrzyżowań czy drogich tuneli. Ścieżka dla rowerzystów jest niemal 100 razy tańsza niż ulica o podobnej przepustowości. Kopenhaga, gdzie co trzecia osoba dojeżdża do pracy na rowerze, na budowę i utrzymanie dróg wydaje 10 razy mniej niż rzekomo biedna Warszawa. Nie trzeba dodawać, że poruszanie się po stolicy Danii jest przy tym nieporównywalnie łatwiejsze niż po stolicy Polski.
Fred Rompelberg's home page
O mnie: miejscowość: Bielsko-Biała, strona domowa: HTML + javascript + CSS, hobby: rower, wycieczki rowerowe i wyprawy rowerowe. Licencja: Creative Commons (You are free to copy, share and adapt all articles and software from my web page for noncommercial purposes, provided that you attribute the work to me and place a link to my home page. What you build upon my works may be distributed only under the same or similar license and you may not distort the meaning of my original texts.). żółta oczojebna kurtka








