Bajki Dla Dzieci
Są to nowoczesne bajki dla nowoczesnych dzieci pisane w stylu "nonsense science-fiction". Dorośli nie powinni ich czytać, gdyż dorośli zwykli doszukiwać się w bajkach sensu i logiki. Tu jednak takowych nie znajdą. Dla dorosłych przeznaczona jest poważna literatura piękna, ewentualnie tradycyjne bajki z poprzednich stuleci, gdzie się wszystko logicznie układało, był ładny morał i szczęśliwe zakończenie.Bajka 1: Dziecko czy kariera?
Dlaczego testy na inteligencję (rozumianą jako IQ) trzeba na bieżąco modyfikować, jeśli średni wynik ma być dalej 100, a nie np. 120? Dlatego, że kolejne pokolenia są coraz inteligentniejsze. A to z kolei dlatego, że rodzice pomału zaczynają zajmować się rozwojem dzieci a środowisko wzrastania dostarcza im coraz więcej bodźców stymulujących rozwój.
Wpisałem w Google słowa: dziecko kariera.
Na pierwszej stronie dostałem takie wyniki:
“Dziecko czy kariera? Trudno robić karierę kosztem dziecka.”
“Dziecko czy kariera? Coraz mniej kobiet decyduje się na dziecko przed trzydziestym rokiem życia.”
Następnie wpisałem: kid career. Oto wyniki:
“Directory of sites designed to help children and teens explore possibilities for their future careers”
“Children should begin thinking about future careers early”
W przeciwieństwie do bardziej cywilizowanych krajów, w Polsce dominuje pojęcie kariery jednopokoleniowej
z dziećmi w roli przeszkadzajek, bez wykorzystania możliwości ewolucji.
Niektórzy rodzice wprawdzie usiłują dbać o karierę swoich dzieci.
Niestety na ogół nie mają pojęcia, jak się za to zabrać. Cytat gdzieś z internetu:
“Jędrek ma 7 lat, chodzi do szkoły niepublicznej. W szkole spędza czas od godz. 8 do 17,
po szkole ma zajęcia dodatkowe: piłkę nożną, tenis, basen, nauka jazdy na nartach.
W niedzielę Jędrek chodzi z rodzicami do filharmonii.”
Takie dbanie o karierę dziecka oczywiście przynosi odpowiednie efekty, co dobrze obrazuje kolejny cytat:
“Młodzi ludzie, którzy czują, że nie są w stanie sprostać wygórowanym wymaganiom rodziców stają się płaczliwi,
często śpią po 12-18 godzin dziennie, mają zmienne nastroje, mogą się u nich także pojawiać myśli samobójcze.”
W pierwszych latach życia kształtuję się połączenia między neuronami w mózgu odpowiedzialne za predyspozycje i postawy życiowe, które raz ukształtowane już bardzo trudno zmienić (tak, jak trudno zmienić fundament, jak jest już dom zbudowany) i te lata są najbardziej decydujące dla przyszłej kariery.
Ludzie się rodzą z wieloma zdolnościami, ale większość z nich tracą. Na przykład słuch: absolutny, ale ponieważ od urodzenia ani nie mówią po chińsku, ani nie grają na skrzypcach, więc ten dobry słuch zanika. Podobnie zanika tak ważna dla osiągnięcia sukcesu pewność siebie i ciekawość świata, ponieważ używanie tych cech jest tępione w polskiej kulturze.
Można jednak stworzyć takie środowisko, by tych cech nie tylko nie stracić, ale je rozwinąć. Dla ciekawego świata człowieka, a szczególnie dla dziecka, wszystko powinno być (mądrą) zabawą. Nie należy usiłować dziecka niczego uczyć, a jedynie się z nim odpowiednio bawić, tak by z zainteresowaniem odkrywało świat. Dziecko lubi takie zabawki, jaki dostanie i do jakich się przyzwyczai (dorosły tak samo). Więc tą zabawką może być tor wyścigowy, gdzie w kółko jeżdżą samochody na baterie, ale może też być Visual Studio, Amibroker i programowalne roboty. Amibroker jest dobrą okazją do zrozumienia po co i jak inwestować, fajnie przesuwają się wykresy, dzieci się tym lubią bawić, a z czasem rozumieją coraz więcej. W Visual Studio też się da wiele myszką poskładać. Jednym i drugim można się zacząć bawić nawet jeszcze nie znając liter. Ponadto w dzisiejszych czasach angielskiego trzeba używać od urodzenia, w ten sposób w ogóle nie trzeba będzie się go uczyć w wieku późniejszym. Jest na to wiele sposobów.
Poznanie liter leży w możliwościach dzieci jeszcze przed ukończeniem 2 lat. Są 7-latkowie, którzy już wykonują całkiem zaawansowane strony www i całkiem dobrze programują (w porównaniu ze średnim studentem przynajmniej) w jakimś języku. I to wcale nie są często dzieci urodzone jako genialne, tylko normalne dzieci, którym stworzono na tyle sprzyjające warunki rozwoju, że mogły się nieskrępowanie rozwijać. (wrodzone predyspozycje, też mają znaczenie, tak, jak duży wzrost w pewnych dyscyplinach sportu, i nie twierdzę, że każdy ma je jednakowe, lecz, że w 99% te predyspozycje są zaprzepaszczane). Dziecko w wieku 7 lat już może mieć dobrze sprecyzowane cele, np. zrobię rakietę, która poleci na koniec świata, albo zrobię robota, który będzie sprzątał to, co ja narozrzucam (swoją drogą super przydatna sprawa!). Ten cel może potem ulec stopniowej zmianie w całkiem inny cel, ale pozostaje w nim zrobienie czegoś wielkiego i to nie jako jakiś mglisty plan, tylko jako droga, którą już podąża.
I to jest właśnie praca za darmo (w właściwie twórcza zabawa), którą można się dostać prawie w każde miejsce na świecie. Jak zacznie w wieku 7 lat, to jest wystarczająco dużo czasu, by mając lat kilkanaście już miał to miejsce zapewnione. Jak tylko nie zaniedba rozwoju swojej inteligencji finansowej, to osiągnie na prawdę wiele.
Nie chodzi o samo poznawanie umiejętności, ale przede wszystkim znacznie ważniejsze rozwijanie zdolności niezależnego myślenia i kształtowanie nastawienia na sukces (całkiem na odwrót niż w polskiej szkole).
Dopóki dla dziecka wszystko jest zabawą, czuje, że sam to odkrywa, a nie, że ktoś go uczy na siłę i jakaś głupia ciota nie powiedziała mu, że to są za trudne dla niego sprawy, że to jest dla starszych, jest w stanie zrobić bardzo wiele. I jak nie będzie tego pewien, że wszystko jest łatwą zabawą i że to, co mówią niektóre ciocie, nauczycielki i koledzy nie koniecznie jest dobrą poradą, to w szkole zabiją w nim chęć odniesienia sukcesu. Wnerwiam się na nie, bo kocham swoje dzieci i dlatego chcę ich dobra, a one próbują je zepsuć od najmłodszych lat.
To, że wielu ludzi nawet nie ma ochoty nic zrobić, by poprawić swoje marne życie, to właśnie zasługa ich rodziców, którzy sami nie mając pojęcia, jak się za życie zabrać nie przekazali im w dzieciństwie odpowiednich postaw. No ale nie ma co winić rodziców, bo skąd mieli mieć takie postawy i taką wiedzę, skoro im dziadkowie tego nie przekazali. Ale dziadkowie też nie są winni, bo tak ich wychowali pradziadkowie. Gdy jednak któreś pokolenie zdecyduje się w końcu wyjść z tego błędnego koła i nie tylko zadbać o swoją karierę ale i o swoich dzieci, to efekty będą szybko narastać.
Oczywiście zdarza się, że z rodziny, która o dzieci nie dba wyrośnie geniusz. Ale to się zdarza rzadko. Natomiast znacznie częściej geniusz wyrasta z rodziny, która go dopinguje w tym kierunku. Większość ludzi, którzy odnieśli największe sukcesy już od najmłodszych lat miała zapewnione odpowiednie warunki rozwoju.
Np. Sergey Brin i Larry Page chodzili do Montessori school, (która polega na tym, że dzieci uczą się tam myślenia poprzez swobodne rozwijanie swoich zainteresowań, w przeciwieństwie do “normalnych” szkół w których uczą się bezmyślności przez wkuwanie na pamięć), a rodzice ich byli profesorami informatyki i matematyki.
Znakomity przykład kariery szczegółowo zaplanowanej jeszcze przed urodzeniem: László Polgár najpierw napisał książkę o tym, jak wychować dziecko na mistrza świata w szachach, a potem zaczął według niej wychowywać swoje trzy córki (nie chodziły nigdy do szkoły) i rzeczywiście zostały mistrzyniami świata. Na pewno do niczego ich nie zmuszał, tylko umiał je zainteresować szachami, w przeciwnym razie nigdy by takich sukcesów nie odniosły. Może ktoś powiedzieć, że manipulował dziećmi, nakłaniając je do szachów. Ale czyż nie w równy sposób manipuluje dziećmi, rodzić, który niczym (włącznie z rozwojem dzieci) się nie interesuje (zrzucając wszystko na szkołę), nakłaniając w ten sposób dzieci do braku ambicji, zainteresowań i perspektyw?
Gdyby nami się ktoś w dzieciństwie tak zajął, mielibyśmy dużo większą szansę na dużo większy sukces. Dlatego pomagam dzieciom w rozwoju uzdolnień informatyczno-matematycznych w ramach Uniwersytetu Dziecięcego. Choć i tak raczej tym dzieciom, których rodzicom zależy na ich rozwoju, bo do pozostałych raczej nie mam szansy dotrzeć.
Podsumowując: w karierze tym łatwiej o sukces, im jej planowanie jest bardziej długoterminowe, np. 200 lat zamiast 5 lat. Jednak główną przeszkodą jest nasze z zasady egoistyczne podejście: prawie każdy myśli tylko o sobie, zamiast kochać swoje dzieci, a skutek jest taki, że wszyscy na tym tracimy.
A potem Tusk pogodził się z Kaczyńskim i obaj żyli długo i szczęśliwie. A Polska z tej radości tak urosła w siłę, że każdy obywatel zarabiał co najmniej dwie średnie krajowe. Dobranoc Dzieci. Miłych snów.
Miroslaw Kordos Mirek Kordos Mirosław Kordos
Creative Commons License. You are free to copy, share and adapt all articles and software from my web page for noncommercial purposes, provided that you attribute the work to me and place a link to my home page. What you build upon my works may be distributed only under the same or similar license and you may not distort the meaning of my original texts.